Philip Mulryne porzucił blask Premier League dla kapłaństwa
Philip Mulryne, który ponad trzy dekady temu rozpoczynał zawodową przygodę w Manchesterze United, dziś jest dominikaninem – przypomina artykuł opublikowany na portalu niedziela.pl, oparty m.in. na materiałach sport.interia.pl, sport.tvp.pl oraz komunikatach Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Urodzony w 1978 roku w Belfaście Mulryne w latach 1997–1999 znajdował się w szerokiej kadrze „Czerwonych Diabłów” trenowanych wówczas przez Alexa Fergusona. Obok niego występowali David Beckham, Ryan Giggs czy Paul Scholes. Ostatecznie nie przebił się do pierwszego składu i w 1999 roku przeniósł się do Norwich City, gdzie spędził najwięcej czasu i rozegrał najwięcej spotkań w karierze. Zaliczył również epizod w Cardiff City. W barwach reprezentacji Irlandii Północnej zanotował 27 występów.
Karierę zakończyły liczne kontuzje, lecz – jak sam podkreśla – to nie one były decydujące. Punkt zwrotny nastąpił około 31. roku życia, gdy w ostatnim okresie gry w Norwich City zaczął odczuwać głęboki wewnętrzny niepokój. „Jako piłkarze mamy wspaniałe życie. Byłem bardzo uprzywilejowany, ale w obliczu wszystkich otaczających mnie rzeczy pojawiła się w tym pewna pustka” – wyznał na oficjalnej stronie Norwich City.
Mulryne otwarcie przyznaje, że piłkarski styl życia dostarczał mu wielu przyjemności, lecz uczucia te okazywały się ulotne. „Moja wiara i życie kapłańskie dają mi większą satysfakcję i szczęście, które jest czymś znacznie większym niż uczuciem emocjonalnym. To wielka radość wiedzieć, że Bóg mnie kocha i bez względu na to, co stanie mi na drodze, jest przy mnie” – mówił.
Droga do kapłaństwa zaczęła się od powrotu do domu, regularnego uczestnictwa we Mszy świętej i modlitwy. Przez pewien czas pracował w schronisku dla bezdomnych, co dodatkowo umocniło jego decyzję. W wieku 31 lat wstąpił do seminarium, a następnie ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Rzymie. Ostatecznie związał się z Zakonem Kaznodziejskim (dominikanami).
W przeszłości nie uniknął trudnych momentów – w tym epizodu nadużywania alkoholu, który zakończył się głośną „aferą alkoholową” w kadrze narodowej. Sam piłkarz nigdy nie ukrywał tych doświadczeń, traktując je dziś jako ważny fragment drogi do nawrócenia.
Historia Mulryne’a pokazuje, że nawet w środowisku, które z zewnątrz jawi się jako spełnienie marzeń młodych mężczyzn – wielkie pieniądze, sława, podziw tłumów – można odczuć dotkliwy brak. Dla wielu osób wierzących jego świadectwo pozostaje mocnym argumentem na rzecz priorytetu życia duchowego nad osiągnięciami doczesnymi. Z perspektywy konserwatywnej jest to także przypomnienie, że prawdziwa wolność i trwałe szczęście rodzą się nie z ciągłego gonienia za przyjemnością, lecz z oddania się czemuś większemu od nas samych.
